Witamy serdecznie na stronie BleachHeart
Wspólnymi siłami stworzymy prawdziwą społeczność Shinigami!
Strona główna     Forum dyskusyjne     Galeria prac     FAQ     Artykuły     Download
Szukaj w serwisie
Dziś jest 23 Maj 2012 roku @
Aktualny profil użytkownika soulhunter
 
RSS
Login soulhunter
Prawdziwe imię Ukryto
Data urodzenia Ukryto
Płeć Mężczyzna
Ranga Porucznik
Punktów 794
Data rejestracji 15.05.2009, 19:44
Zawód Wolny strzelec
Wygląd serwisu demo
Język użytkownika Polski

Aktualny emblemat użytkownika
Adres e-mail Ukryto
Komunikator GG Ukryto
Strona Internetowa Nie podano
Ilość komentarzy 19
Logowań 44
Miejsce zamieszkania Pandora
Komunikator Tlen.pl Ukryto
Ostatnie logowanie 14.02.2010, 14:45
Średnia komentarzy ~-0%
IP użytkownika Nie podano
 
Zainteresowania Hobbistycznie ratowanie światów
Sygnatura/podpis Gdy wyciągasz miecz bądź gotów powierzyć mu swoje życie.
Coś o sobie Zawodowo zajmuję się byciem aspołecznym.
Księga gości użytkownika soulhunter
Użytkownik aktualnie posiada 2 wpisów do księgi gości
RSS


Dodał ~soulhunter, dnia 23.08.2009, 02:44; użytkownik jest Offline
Sierpniowa, bezchmurna noc. Chłodny wiatr z północy poszarpuje zawieszonymi nad ulicami lampionami, gdzieniegdzie poderwie z ziemi pozostawione przez przechodniów śmieci, przepchnie lub przerzuci je dalej, co lżejsze targa ponad dachy śpiących domostw niosąc je daleko poza miejskie mury. Nocni strażnicy wychodzą właśnie na kolejny patrol, a lampiarze przemierzający regularnie ulice zapalają przygaszone przez wiatr światła.
Nieopodal głównej arterii oddzielającej dzielnice ubogich i dywizje Shinigami stoi samotne, stare drzewo pamiętające jeszcze czasy pierwszych fundamentów metropolii.
- Ciągłe siedzenie na gałęzi z dyndającymi swobodnie w dole nogami ma z pewnością jakieś ciekawe korzyści i sens ale wyłącznie z twojego punktu widzenia - Shinigami w zniszczonym płaszczu spojrzał do góry szukając wśród rozłożystych konarów adresata swoich narzekań. Kiedy nad jego głową zaszeleściły gałęzie dokończył - Ja jednak przyjacielu jak do tej pory żadnych nie odkryłem.
Gdy tylko skończył ciężkie, włochate ciało z impetem zeskoczyło na gałąź, wywinęło na rękach kilka obrotów wokół jej osi i zakończywszy saltem swoje akrobacje wylądowało tuż przed porucznikiem.
- Mógłbyś też przestać się popisywać – rzucił pośpiesznie Shinigami.
- Uiiik, uik? - Orangutan uśmiechnął się szeroko przysiadając obok. Długa, włochata łapa wysunęła się do przodu, w dłoni trzymała dwa dojrzałe banany.
- Echhh...Tak wiem, natura, instynkt i takie tam. - Shinigami zamyślił się na chwilę – Z drugiej strony jesteś jedyną znaną mi osobą, którą spotkałem wróciwszy do tego zapomnianego przez innych miejsca.
- Iyk, iiik, oik
- Tak, też go wyczułem. Nareszcie wrócił. Kapitan... – Przerwał gdy patrolujący ulicę strażnicy przeszli tuż pod nimi. Opierając się o pień drzewa jedną z nóg podciągnął do góry i zaparł o konar, na którym siedział. Zapatrzony w odległy horyzont kontynuował – Stary, dawno nie widziany przyjaciel. Jeden z niewielu tych, którzy mogą cię w życiu jeszcze czegoś nauczyć.
Orangutan skończył właśnie pierwszy z owoców. Żółtą, w kilku miejscach nieco poczerniałą, skórkę cisną przed siebie. Ta, wywijając chaotycznie, przedarła się przez osłaniające ich gałęzie by z głośnym „plask” upaść w końcu na pobliskiej drodze.
- Uik, uik, uik...
- Skryba? W końcu go znajdziemy, przecież to jedyne miejsce, w którym może pracować. Wciąż mamy jeszcze trochę czasu.
Nagle z dołu dobiegł głośny łoskot przypominający odgłos upadającego na ziemie ciała, trzask oraz kilka przekleństw i kobiece chichoty. Mężczyzna, który niefortunnie spotkał się z pozostałością małpiej kolacji zaczął coś wrzeszczeć do stojących za nim niewiast. Grupka zmierzających w przeciwną stronę osób wyminęła go szerokim łukiem zaś towarzyszące mu kobiety próbowały uspokoić.
- Chyba musimy się ewakuować. - Wyszeptał porucznik spoglądając na swojego towarzysza - Robi się mały bałagan – Dokończył marszcząc groźnie czoło.
Nikt nawet nie dostrzegł gdy nad głowami przechodniów przeleciał masywny cień lądując bezgłośnie na pobliskim dachu. Drugi, bardziej smukły, przemknął wzdłuż muru odgradzającego drogę od posiadłości należących do Shinigami, przedostał się do najbliższych domostw w ubogiej dzielnicy by po chwili zniknąć w ciemnej nocy jednej z bocznych uliczek.>
--------------------------------------------------------------------- ------
< Dwie ciemne postacie przemykające po dachach pogrążonej we śnie dzielnicy ubogich przystanęły na ostatnich jej budynkach. Kilkoma skokami dostały się na przeciwległą stronę ulicy, wskoczyły na szczyt muru okalającego garnizon Shinigami i zatrzymały się tam na dłuższą chwilę. W tej części był on najwyższy, a z góry rozciągała się szeroka panorama na całe, otulone granatowym szalem nocy, miasto.
Ciszę przerywał jedynie wiatr i odgłosy mlaskania. Drugi banan pojawił się na chwilę w mroku po czym zniknął pochłonięty przez niższą, bardziej krępą postać.
-Znalezienie go zajmie nam chyba jednak więcej czasu niż przypuszczałem - Powiedział wyższy, spoglądający w stronę wysokich wież, osobnik. >

Last edited at 23.08.2009, 23:39
_______________
Gdy wyciągasz miecz bądź gotów powierzyć mu swoje życie.


Dodał ~soulhunter, dnia 22.08.2009, 20:46; użytkownik jest Offline
Mam zamiar niecnie wykorzystać to coś, w zupełnie innym celu...

< Gdzieś na południowych peryferiach świata Shinigami, tuz na skraju lasu pokrywającego zbocza górskiego masywu stanowiącego od tej strony granice pośmiertnej krainy, przy jednej z dróg prowadzących do nikąd.

Pod drzewem o rozłożystej koronie i smukłych liściach w kolorze ciemnej zieleni, zatopiony w lekkim półmroku siedzi strudzony podróżnik. Oparty plecami o pień, z twarzą przysłoniętą słomianym kapeluszem odpoczywa po długiej wędrowce pogrążony w drzemce. Spod szerokiego ronda wystaje jedynie tańczące wesoło źdźbło trawy, które przytrzymuje w zaciśniętych zębach. Ubrany jest w lekkie, mocno schodzone terenowe buty, czarne, podniszczone spodnie oraz pamiętające dużo lepsze czasy, w niektórych miejscach mocno postrzępione haori. Na prawym ramieniu długiego płaszcza można dostrzec wytarty znak dywizji, do której należał w czasach tak odległych, ze dziś sam już nie jest pewien czy aby nie był to tylko sen. Oba miecze (dłuższy - Seizon, krótszy - Gisei) wciąż zapieczętowane leżą zanurzone w leśnym poszyciu tuz przy prawej nodze. Minęło sporo czasu odkąd opuścił Bastion bogów śmierci, odkąd jego miecze ostatni raz posmakowały czyjeś krwi. Zamienił je wtedy na Bo - prosty, dwumetrowy kij z czerwonego dębu, który stoi teraz wsparty o to same drzewo pod którym postanowił spędzić popołudnie.
W lewej dłoni spoczywającej swobodnie na brzuchu przytrzymuje małą miseczkę przeznaczona do picia sake. Wykonana z ciemnej, dużo wytrzymalszej niz tradycyjna, porcelany, wciąż dobrze mu służy. Tuz obok w paprociach leży zamknięty gliniany bukłak z zamazanymi symbolami i znakiem podobnym do tego jaki zdobi ramie wędrowca.
- Uuikk - dolecialo gdzies z gory. Galezie skrzypnely zlowrogo jakby cos masywnego poddalo je wlasnie ciezkiej probie wytrzymalosci, gdzieniegdzie ze wstrzasnietych konarow spadly liscie. Cien nad Shinigami poglebil sie gdy zawieszone na galezi glow? w dol cialo zrownalo swoj wlochaty leb z jego kapeluszem. Porucznik nie zareagowal w zaden sposob, ktory moglby zdradzic, ze szykuje sie do obrony ewentualnego ataku.
- Uiiyyyk - Padlo tym razem glosniej. Byly vice-kapitan poczul juz wczesniej dobrze znany mu zapach osobowosci bedacej mieszanka siersci, alkoholu i bananow. Gdyby ktokolwiek mogl teraz spojrzec pod jego kapelusz moglby dostrzec na pokrytej trzydniowym zarostem twarzy malujacy sie wlasnie usmiech.
- To prawda, dlugo mnie nie bylo - Rzucil do wlochatego stwora poprawiajac niedbale kapelusz - Ciebie rowniez jest milo widziec - Kontynuowal gdy ich oczy spotkaly sie ze soba.
Kiedy Orangutan zeskoczyl na ziemie puszczona galaz z loskotem wystrzelila w powietrze gubiac po drodze wiekszosc lisci. Chwyciwszy w dlon lezacy w paprociach buklak odkorkowal go, podniosl wysoko i przechylil oczekujac z rozwartymi ustami na zawartosc.
- Uiik, uiik, uik - Wydobył z siebie rozczarowany gdy ani jedna kropla nie wypłynęła.
- Wszystko kiedyś się kończy przyjacielu - odpowiedział ubrany w czerń Shinigami - Dobrze jednak, ze wciąż można spotkać starych znajomych.
- Uiiik, uuuik - Rzucił pospiesznie człekokształtny przybysz.
- Co mnie sprowadza? Pewien Skryba. Poza tym... - Shinigami zamyślił się przez chwile - ...słyszałem, ze z Ósmej zrobili baby i gryzipiórków.
W tej samej chwili Orangutan stanął na baczność i zasalutował, jego usta zaś uformowały szeroki uśmiech zwiastujący nadchodzące kłopoty. >


Last edited at 23.08.2009, 02:20
_______________
Gdy wyciągasz miecz bądź gotów powierzyć mu swoje życie.
Żeby dodać nowy wpis do księgi gości musisz być zalogowanym użytkownikiem.
Witaj nieznajomy!
Login
Hasło
Zapamiętaj mnie
Rejestracja
Przypomnij hasło

Statystyki
Zarejestrowanych 1048
Aktualnie na stronie 0 osób, 3 gości

Artykułów 489
Komentarzy 16769
Sond 5
Aktualności
Z serwisu: 171
Ze świata: 0
Download
Plików 0
Ostatnio na forum
Zajęcia 27.01.2010
TFU!rczość MRCN'a
Kwiat wiśni
Final Fantasy- pytanie
Psyren
65 strona
Eyeshield 21
Ulubiony seiyuu
Dotychczasowe walki + te fillerowe.
Walki (nadchodzące i te co chc...
Postów: 736
Tematów: 68
Aktywnych użytkowników: 1048



Czy powinniśmy przenieść okienko do wpisywania komentarza na górę strony?
Tak 71%
Nie 24%
Jest mi to obojętne 6%
Zobacz jak głosowali inni
Inne sondy
 
  
  
  Anime Gakure - recenzje anime i mang
  
  
 Katalog SEO Katalog Ciekawych Stron - Zapraszamy!

Oprawa graficzna Sebastian Zimowski   
edited by Binio